Jak ubrać dziecko zimą?

Część z Was pewnie wie, że oprócz prowadzenia leśnej grupy warsztatowej “Jodełka”,  pracuję w leśnym przedszkolu. Wraz z dziećmi spędzamy cały dzień na świeżym powietrzu, niezależnie od pogody. Kiedy na dworze panują minusowe temperatury, pada śnieg czy deszcz- my dalej bawimy się, uczymy i odkrywamy naturalny świat.
Do bazy chowamy się, w momencie gdy warunki atmosferyczne są na prawdę niesprzyjające (wichura, śnieżyca, ulewa). Do takiej aktywności potrzebne jest odpowiednie przygotowanie się, szczególnie w sezonie zimowym. Dlatego postanowiłam podzielić się z Wami moim doświadczeniem i tym co sprawdza się w praktyce.

Zapraszam Was na krótki ale treściwy opis, jak ubrać dziecko zimą.

Stare, dobre porzekadło brzmi “ubieraj się na cebulkę”. Na cebulkę? Czyli jak?  Otóż, warstwowo.
Natomiast wspominając o warstwach, nie mam na myśli zakładania na raz dużej ilości koszulek, bluzek, swetrów. Warstwy muszą być dobrze przemyślane. Jest ich tylko 3:

PIERWSZA WARSTWA

Jest to warstwa, która znajduje się najbliżej skóry Twojego dziecka. Powinna ona być termoaktywna, czyli taka która pomaga regulować temperaturę ciała- grzeje ale nie pozwala na przegrzanie oraz pochłania wilgoć, dzięki czemu organizm nie wyziębia się. Wybieraj ubrania, które składają się z wełny „Merino” lub innych syntetycznych materiałów. Unikaj bawełny, która zatrzymuje pot i powoduje, ze mimo warstw dziecko czuje dreszcze i chłód. Polecam wybrać: body z długim rękawem i leginsy.

DRUGA, ŚRODKOWA WARSTWA

Środkowa warstwa- izolacyjna. Ma ona na celu dodatkowo zabezpieczyć ciało dziecka przed utratą ciepła.
Najlepiej wybrać wełniany sweter lub polar. Ja nazywam tę warstwę  “ruchomą”, ponieważ łatwo ją szybko zdjąć lub założyć. Przydaje się w momencie, kiedy warunki atmosferyczne się ciągle zmieniają albo gdy dziecko rezygnuje z biegania, na rzecz odpoczynku w hamaku ;).

TRZECIA WARSTWA

Warstwa zewnętrzna jest ostatnią, jaką zakładamy dziecku. Ma ona zabezpieczyć przed wiatrem, deszczem i śniegiem. Matki dzikich dzieci dobrze wiedzą, że ta warstwa jest podstawą! Oprócz funkcji zabezpieczających, ma również być wytrzymała, praktyczna i łatwa do czyszczenia. Zabawa w błocie, skakanie po kałużach czy turlanie się z ośnieżonej górki, nagle przestaje być straszne ;). Najlepiej sprawdzają się kombinezony lub zestawy: kurtka + spodnie na szelkach. Dla mnie w pracy z dzieckiem, ważne jest, by warstwę zewnętrzną móc szybko zdjąć, gdy dziecko woła do toalety. Z kombinezonami jest trochę ciężej, niż ze spodniami bo musimy rozebrać całe dziecko.
Natomiast wybierając spodnie, zwróć uwagę na szelki, czy są łatwo rozpinane. Niektóre mechanizmy są tak skomplikowane, że zaczyna się walka z czasem ;).

Warstwy już za nami. Teraz pozostały nam części ciała: stopy, dłonie, głowa.

Stopy
Obuwie musi być dostosowane do warunków atmosferycznych. W deszczowe ale cieplejsze dni załóż dziecku kalosze. Gdy na dworze panuje minusowa temperatura najlepiej sprawdzą się buty z wkładką termiczną. Pamiętaj o oddychających, wełnianych skarpetkach.

Dłonie
Ważne żeby rękawiczki były z wodoodpornego materiału, które w środku ocieplane są wełną.

Głowa
Według mnie, dobrym pomysłem jest zakup kominiarki z wełny “Merino”. Jednocześnie zabezpiecza uszy i szyję.
Z moich obserwacji, czapki do końca nie zdają egzaminu. Dzieciaki są w ciągłym ruchu, przez co w praktyce wygląda to tak: czapka przy założeniu znajduje się na wysokości uszu, potem wędruje ku górze, chwilkę utrzymuje się na czubku głowy, by nagle magicznie zniknąć i nie pozostawić po sobie żadnego śladu ;). Znasz to? 😉

I na koniec… Czy wiesz, gdzie…

Czy wiesz, gdzie należy sprawdzić czy Twojemu dziecku jest ciepło czy zimno? Nie będą to dłonie ani stopy
(te miejsca najszybciej się wyziębiają więc nie są wiarygodne). Kark dziecka to miejsce, które należy sprawdzać.
Jeśli jest suche i ciepłe to znaczy, że temperatura ciała jest prawidłowa. Jeśli jest spocone- należy ściągnąć “ruchomą” warstwę. Gdy kark jest chłodny- zakładamy dodatkową “ruchomą” warstwę.

2 thoughts on “Jak ubrać dziecko zimą?

  1. Super, że założyłaś bloga!! Trzymam kciuki za tę “gałąź” 🙂 do tekstu przydałoby się kilka linków, wiem, że mogą zalatywać na reklamę, ale są mamy, które z chęcią skorzystałyby z takiego gotowca 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *